niedziela, 25 września 2016

Misja Europa. Odcinek Drugi

Kochani
Widok z mojej kwatery to jednak nie morze, a basen. Adriatyk jest znacznie większy niż myślałem… Plaża dość zadbana, choć piasek w brudnym rdzawym kolorze, nie to, co nasz Bałtyk. Woda przejrzysta niczym Morskie Oko. Słona. I czysta. Czyli również nie to, co nasz Bałtyk... Adriatyk leży na wysokości 100 m n.p.m, ponieważ nieopodal są góry.
We Włoszech najwięcej jest Włochów. Ale też dużo tu turystów z Austrii i Niemiec. Jako żołnierz, doświadczony w walkach z nimi chciałem od razu się okopać, ale tutaj niespodzianka… Nad Adriatykiem na plaży panuje coś w rodzaju rozejmu. Nikt się nie okopuje. Nie widać w ogóle parawanów. Musiałem się przystosować, wykopałem więc jedynie prowizoryczną fosę. Na dnie oczywiście ustawiłem naostrzone pale.
Kolejna różnica: zamiast męskich dekoltów hydraulika widać damskie negliże… Ale nie podniecajcie się moi drodzy. Mowa o Austriackich seniorkach. Kontrkultura roku 68’ była seksi w sześćdziesiątym ósmym. Przypominam, że mamy 2016. Policzcie i starajcie się nie rysować sobie w wyobraźni tego obrazu. W każdym razie potwierdza się to, co mówił minister Macierewicz. Zachód jest zgniły… Skoro już jesteśmy przy tym temacie: Kącik Dendrofila. Moi kochani Klubowicze z Klubu Dżepetto. Możecie mi zazdrościć. Otóż dziś przytulałem się do kosmatej palmy. Palmy!!! Są też pinole. I parę innych, ale nie proście mnie abym Wam powtórzył ich barbarzyńskie nazwy.
Ja i Luidżi powoli stajemy się przyjaciółmi. Przyłapałem go w środku nocy pod moją kwaterą – podkładał mi pod drzwi owiniętą w papier głowę ryby. Podobno to coś znaczy dla Włochów. Zwłaszcza tych z Sycylii. Coś ważnego. Gdy dla żartu wyskoczyłem na niego wrzeszcząc jedyne słowa, które umiem po włosku: „Lunedi, Venti Trenta, Rai Uno!” – Luidżi zemdlał. Włosi są wrażliwi. Dlatego to właśnie oni wynaleźli Renesans. I akwedukty. I rozszarpywanie chrześcijan przez lwy.
Podobno Włosi to brudasy. Takie panuje przekonanie. To nieprawda. Ulice są czyste i zadbane, trawniki przycięte elegancko, architektura pełna smaku. Nasz obiekt również jest czysty. Jak wyjaśnił mi Luidżi, gdy już go ocuciłem, czystość wynika z tego, że cały kompleks kwater to jest jakaś pralnia. Pieniędzy czy czegoś. Nie zrozumiałem. Mój włoski jest więcej niż słaby. Don Corleone w każdym razie dba o czystość. I to mi wystarczy.
Luidżi nauczył mnie kilku słów. Bondżiorno. Buona Sera. Ariwederczi. I oczywiście: Laszate mi kantare. Używając ich naprzemiennie, mieszając i dodając sycylijski akcent udało mi się zamówić w restauracji spagety. Spagety to są makarony. Złośliwy kelner wsypał mi do nich muszle wypełnione jakimś badziewiem. Musiałem udawać że znam się na śródziemnomorskiej kuchni i zeżarłem to całe ustrojstwo. Muszle strasznie chrzęściły w zębach, ale dałem radę. Tak się kończy bracie, gdy zdradzasz naszą Polską wspaniałą kuchnię. Gdzie jest słonina ja się pytam?
Gdy zapytałem Luidżi’ego co oni widzą w tym zażeraniu się muszlami… Luidżi zemdlał.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz