My Krakusy lubimy sypać kopce… Dzięki temu, zwiedzanie Krakowa można ogarnąć w kilka godzin. Wystarczy dotrzeć do pięciu kopców usytuowanych w strategicznych miejscach miasta i obejrzeć sobie całe miasto. Z góry. I z każdej strony.
Pierwszy kopiec, to kopiec który nie istnieje. Kopiec Esterki. W okolicach Stadionu Wawel. Z ziemią zrównali go dziarscy wojacy z Ludowego Wojska Polskiego w latach pięćdziesiątych ubiegłego wieku. Na zarzuty zszokowanych Krakusów ich dowódca odparł wówczas rzeczowo: „jak tak bardzo wam na tym zależy, możemy go wam usypać z powrotem…” Esterka była piękną, żydowską kurtyzaną ostatniego wielkiego Piasta – króla Kazimierza. Krakusi ją kochali. Bardziej niż króla – jemu wszak kopca nie usypali… Być może nie tylko Kazimierz korzystał z jej wdzięków... W ówczesnych czasach nie było jeszcze ONR-u i Polacy mogli spokojnie sypać kopce dziewczynom z mojżeszowego narodu.
Drugi kopiec, to kopiec Wandy. Wandy co nie chciała. Królewna Wanda pochodziła z Huty. Tak kochani. To prawda. Królewna układając wraz ze swym ojcem królem Krakusem plan rozwoju przestrzennego miasta, zaplanowała rozbudowę dymarek na położonych na wschód od grodu czarnoziemach. Chciała uruchomić produkcję stali, w celu dozbrojenia swych wiślańskich wojów, albowiem zły niemiecki faszysta wyraził chęć zawarcia z nią związku małżeńskiego, w razie odmowy grożąc wojną. A Wandzie nigdy nie podobał się idiotyczny wąsik i kretyńskie zaczesanie na lewo. Poza tym organicznie nie cierpiała faszystów i narodowców. Jak Piłsudski.
Niestety starzejący się Krakus nie domagał już umysłowo i nie zawsze zdążał do wygódki, ponieważ hulaszczy tryb życia który uprawiał swego czasu, po pokonaniu groźnego smoka spowodował uszkodzenie mózgu w rejonie Robaka. Z tego też powodu ostatecznie pomysł rozbudowy średniowiecznego kombinatu został zarzucony i powrócono do niego dopiero w tysiąc lat później.
Wanda zaś sfrustrowana całą sytuacją i upadkiem jej flagowego projektu, popełniła harakiri rzucając się do Wisły w rejonie Przewozu, ostatniego progu wodnego na Wiśle. Odratowano by ją, ale sprawę wzięli w swe ręce krakowscy pielęgniarze. Wiecie: Pavulon... Okoliczni kmiecie usypali jej wielki kopiec u wrót jej wymarzonego kombinatu… W jej rodzimej Nowej Hucie.
Jej papa – król Krakus zmarł jeszcze przed nią. Marskość wątroby… Jemu również usypano kopiec. W nagrodę za pokonanie groźnego smoka. Krakusi mówią na niego albo Kopiec Kraka, albo Kopiec Rękawki. Kopiec stoi na wzgórzu Lassoty, dawnej ziemi Awdańców, w okolicy nadajnika TV na Krzemionkach i kamieniołomu Libana, gdzie czasu wojny niewolnicy – wśród nich młody księżulo o nazwisku Wojtyła - łupali krzemień (w roli czarnych charakterów oczywiście jak zwykle występowali tu Niemcy), zaś w latach 90-tych kręcił tu sceny Stefan Szpilberg do „Listy Szindlera”. Jako ciekawostkę podam, że znajomy skinhead z Huty który załapał się na statystę do tego obrazu licząc, że zagra SS-mana, otrzymał rolę… żydowskiego więźnia… Sporo znajomych „metali” ścięło wówczas włosy (jako statyści dostawali dodatkowe pieniądze za ścięcie włosów, pomnażali zaś dalej swój dochód sprzedając ścięte „pióra” perukarzom). Na dnie kamieniołomu wciąż można jeszcze obejrzeć części scenografii z „Listy Szindlera” (wielu odwiedzających mylnie interpretuje leżące na ziemi macewy jako oryginalne z czasów wojny – Niemcy za okupacji, chcąc zgnoić Żydów wyłożyli żydowskimi nagrobkami ścieżkę którą przechodzili oni do niewolniczej pracy). Opodal kamieniołomu na terenie dawnego obozu jenieckiego Lager Plaszow, znajduje się Hujowa Górka. W tym miejscu Niemcy wcielali w życie idee nacjonalizmu, mordując Polaków i Żydów. Nazwa pochodzi od SS-mana Alberta Hujara. Właściwe nazwisko dla właściwego człowieka.
Widok z kopca na północ – na dolinę Wisły i Rynek wystrzelający kościelnymi wieżami. Na południu daleko na horyzoncie widać Tatry. Są cztery specjalne dni w roku. 2 maja lub 10 sierpnia o świcie widać z kopca Krakusa jak słońce wschodzi dokładnie znad kopca Wandy, zaś 6 lutego lub 4 listopada o zachodzie stojąc na kopcu Wandy widać słońce zachodzące dokładnie nad kopcem Krakusa… Kopce Kościuszki i Piłsudskiego były już odnawiane – natomiast starsze o tysiąc lat kopce Wandy i Krakusa stoją bez remontów od wieków… Tak to sprytnie budowali Krakowianie przed rewolucją przemysłową.
Pierwszy kopiec, to kopiec który nie istnieje. Kopiec Esterki. W okolicach Stadionu Wawel. Z ziemią zrównali go dziarscy wojacy z Ludowego Wojska Polskiego w latach pięćdziesiątych ubiegłego wieku. Na zarzuty zszokowanych Krakusów ich dowódca odparł wówczas rzeczowo: „jak tak bardzo wam na tym zależy, możemy go wam usypać z powrotem…” Esterka była piękną, żydowską kurtyzaną ostatniego wielkiego Piasta – króla Kazimierza. Krakusi ją kochali. Bardziej niż króla – jemu wszak kopca nie usypali… Być może nie tylko Kazimierz korzystał z jej wdzięków... W ówczesnych czasach nie było jeszcze ONR-u i Polacy mogli spokojnie sypać kopce dziewczynom z mojżeszowego narodu.
Drugi kopiec, to kopiec Wandy. Wandy co nie chciała. Królewna Wanda pochodziła z Huty. Tak kochani. To prawda. Królewna układając wraz ze swym ojcem królem Krakusem plan rozwoju przestrzennego miasta, zaplanowała rozbudowę dymarek na położonych na wschód od grodu czarnoziemach. Chciała uruchomić produkcję stali, w celu dozbrojenia swych wiślańskich wojów, albowiem zły niemiecki faszysta wyraził chęć zawarcia z nią związku małżeńskiego, w razie odmowy grożąc wojną. A Wandzie nigdy nie podobał się idiotyczny wąsik i kretyńskie zaczesanie na lewo. Poza tym organicznie nie cierpiała faszystów i narodowców. Jak Piłsudski.
Niestety starzejący się Krakus nie domagał już umysłowo i nie zawsze zdążał do wygódki, ponieważ hulaszczy tryb życia który uprawiał swego czasu, po pokonaniu groźnego smoka spowodował uszkodzenie mózgu w rejonie Robaka. Z tego też powodu ostatecznie pomysł rozbudowy średniowiecznego kombinatu został zarzucony i powrócono do niego dopiero w tysiąc lat później.
Wanda zaś sfrustrowana całą sytuacją i upadkiem jej flagowego projektu, popełniła harakiri rzucając się do Wisły w rejonie Przewozu, ostatniego progu wodnego na Wiśle. Odratowano by ją, ale sprawę wzięli w swe ręce krakowscy pielęgniarze. Wiecie: Pavulon... Okoliczni kmiecie usypali jej wielki kopiec u wrót jej wymarzonego kombinatu… W jej rodzimej Nowej Hucie.
Jej papa – król Krakus zmarł jeszcze przed nią. Marskość wątroby… Jemu również usypano kopiec. W nagrodę za pokonanie groźnego smoka. Krakusi mówią na niego albo Kopiec Kraka, albo Kopiec Rękawki. Kopiec stoi na wzgórzu Lassoty, dawnej ziemi Awdańców, w okolicy nadajnika TV na Krzemionkach i kamieniołomu Libana, gdzie czasu wojny niewolnicy – wśród nich młody księżulo o nazwisku Wojtyła - łupali krzemień (w roli czarnych charakterów oczywiście jak zwykle występowali tu Niemcy), zaś w latach 90-tych kręcił tu sceny Stefan Szpilberg do „Listy Szindlera”. Jako ciekawostkę podam, że znajomy skinhead z Huty który załapał się na statystę do tego obrazu licząc, że zagra SS-mana, otrzymał rolę… żydowskiego więźnia… Sporo znajomych „metali” ścięło wówczas włosy (jako statyści dostawali dodatkowe pieniądze za ścięcie włosów, pomnażali zaś dalej swój dochód sprzedając ścięte „pióra” perukarzom). Na dnie kamieniołomu wciąż można jeszcze obejrzeć części scenografii z „Listy Szindlera” (wielu odwiedzających mylnie interpretuje leżące na ziemi macewy jako oryginalne z czasów wojny – Niemcy za okupacji, chcąc zgnoić Żydów wyłożyli żydowskimi nagrobkami ścieżkę którą przechodzili oni do niewolniczej pracy). Opodal kamieniołomu na terenie dawnego obozu jenieckiego Lager Plaszow, znajduje się Hujowa Górka. W tym miejscu Niemcy wcielali w życie idee nacjonalizmu, mordując Polaków i Żydów. Nazwa pochodzi od SS-mana Alberta Hujara. Właściwe nazwisko dla właściwego człowieka.
Widok z kopca na północ – na dolinę Wisły i Rynek wystrzelający kościelnymi wieżami. Na południu daleko na horyzoncie widać Tatry. Są cztery specjalne dni w roku. 2 maja lub 10 sierpnia o świcie widać z kopca Krakusa jak słońce wschodzi dokładnie znad kopca Wandy, zaś 6 lutego lub 4 listopada o zachodzie stojąc na kopcu Wandy widać słońce zachodzące dokładnie nad kopcem Krakusa… Kopce Kościuszki i Piłsudskiego były już odnawiane – natomiast starsze o tysiąc lat kopce Wandy i Krakusa stoją bez remontów od wieków… Tak to sprytnie budowali Krakowianie przed rewolucją przemysłową.
W każdy wtorek po Wielkiej Nocy u stóp kopca Kraka, Krakusi obchodzą starożytne pogańskie święto Rękawki - wiosenne Dziady. W święcie tym chodzi o oddawanie czci zmarłym bliskim - dlatego Krakusi zrzucają wtedy z Kopca pożywienie i drogie przedmioty - PS4, Smartfony itd.
Kopiec Krakusa to trzeci kopiec na naszej trasie.
Kopiec czwarty. Kopiec Kościuszki. Naczelnika Tadeusza Kościuszki. Ekskomunikowany przez papieża, znienawidzony przez polskich biskupów i Targowiczan, wielki polski patriota i wojownik znany po obu stronach oceanu. Ręce drżą gdy przychodzi pisać o tak wielkiej postaci… Krakowianie usypali mu kopiec 200 lat temu. Stoi na wzgórzu św. Bronisławy, czyli na Sikorniku – idzie się do niego Aleją Waszyngtona mijając po lewej salwatorski cmentarz na którym spoczywają inni słynni Krakowianie – pisarz Karol Bunsch, pisarz Antoni Gołubiew, historyk Władysław Konopczyński i sam Stanisław Lem, na którego grobie jego czytelnicy układają kamyki (jego grób jest jedynym na tym cmentarzu, który nie ma krzyża)… Widok z kopca jest przepyszny – na wschód widać Błonia, piękną bryłę Wawelu i strzelające znad Rynku wieże kościołów, oraz Kopiec Krakusa po drugiej stronie Wisły… Na południe – dolinę Wisły i daleko daleko – Tatry. Na zachód: sąsiednie wzgórze i kopiec Piłsudskiego. Powiem Wam w tajemnicy, że wkrótce zacznie się pod tym wzgórzem rycie – ma tędy lecieć nowa obwodnica.
Czarnym szlakiem – „szlakiem dwóch kopców” można przejść z Sikornika przez przełęcz przegorzalską na kolejne wzgórze – Sowiniec gdzie jest ostatni z pięciu krakowskich kopców – „Mogiła Mogił”, zwany Kopcem Piłsudskiego. Największy w Polsce i najmłodszy z krakowskich kopców. Usypano go 80 lat temu. Pasmo Sowińca porośnięte jest prastarym Lasem Wolskim – zwyczajowym miejscem spacerów i rozbieranych randek Krakusów i Krakusek. Na wzgórzu tym są też inne warte odwiedzenia punkty: krakowskie ZOO, zamek w Przegorzałach, gdzie w wieży urządza się świetne imprezy, polany na których malował Malczewski i opalał się sam prezydent Leo, i wreszcie jeden z najpiękniej położonych w całej Europie klasztorów – klasztor Kamedułów (widok z niego zapiera dech w piersiach: dolina Wisły w pięknym zakolu, klasztor na skale w Tyńcu i daleko na południu majestatyczne szczyty Tatr). Sam kopiec usypano z ziemi zebranej na wielu bitewnych polach Wielkiej Wojny, gdzie walczyli Polacy. U jego stóp rosną dęby wolności – pierwszy z nich zasadził „Nasz Premier”, „ojciec założyciel” wolnej Polski i wybitny katolicki intelektualista - Tadeusz Mazowiecki. Z samego kopca widok rozciąga się na północny zachód – świetnie widać stąd lądujące na Balicach samoloty. Na wschód widać sąsiednie wzgórze Sikornik i kopiec Kościuszki.
Pięć kopców. I miasto obejrzane z każdej strony. Polecam tak właśnie pokazywać Kraków odwiedzającym Was znajomym z innych grodów. Po takim rajdzie, kompletnie wyczerpani, przerażeni tym co może przynieść dzień następny, co prędzej chcą spierdzielać do domu i nie siedzą niepotrzebnie na głowie.
Kopiec czwarty. Kopiec Kościuszki. Naczelnika Tadeusza Kościuszki. Ekskomunikowany przez papieża, znienawidzony przez polskich biskupów i Targowiczan, wielki polski patriota i wojownik znany po obu stronach oceanu. Ręce drżą gdy przychodzi pisać o tak wielkiej postaci… Krakowianie usypali mu kopiec 200 lat temu. Stoi na wzgórzu św. Bronisławy, czyli na Sikorniku – idzie się do niego Aleją Waszyngtona mijając po lewej salwatorski cmentarz na którym spoczywają inni słynni Krakowianie – pisarz Karol Bunsch, pisarz Antoni Gołubiew, historyk Władysław Konopczyński i sam Stanisław Lem, na którego grobie jego czytelnicy układają kamyki (jego grób jest jedynym na tym cmentarzu, który nie ma krzyża)… Widok z kopca jest przepyszny – na wschód widać Błonia, piękną bryłę Wawelu i strzelające znad Rynku wieże kościołów, oraz Kopiec Krakusa po drugiej stronie Wisły… Na południe – dolinę Wisły i daleko daleko – Tatry. Na zachód: sąsiednie wzgórze i kopiec Piłsudskiego. Powiem Wam w tajemnicy, że wkrótce zacznie się pod tym wzgórzem rycie – ma tędy lecieć nowa obwodnica.
Czarnym szlakiem – „szlakiem dwóch kopców” można przejść z Sikornika przez przełęcz przegorzalską na kolejne wzgórze – Sowiniec gdzie jest ostatni z pięciu krakowskich kopców – „Mogiła Mogił”, zwany Kopcem Piłsudskiego. Największy w Polsce i najmłodszy z krakowskich kopców. Usypano go 80 lat temu. Pasmo Sowińca porośnięte jest prastarym Lasem Wolskim – zwyczajowym miejscem spacerów i rozbieranych randek Krakusów i Krakusek. Na wzgórzu tym są też inne warte odwiedzenia punkty: krakowskie ZOO, zamek w Przegorzałach, gdzie w wieży urządza się świetne imprezy, polany na których malował Malczewski i opalał się sam prezydent Leo, i wreszcie jeden z najpiękniej położonych w całej Europie klasztorów – klasztor Kamedułów (widok z niego zapiera dech w piersiach: dolina Wisły w pięknym zakolu, klasztor na skale w Tyńcu i daleko na południu majestatyczne szczyty Tatr). Sam kopiec usypano z ziemi zebranej na wielu bitewnych polach Wielkiej Wojny, gdzie walczyli Polacy. U jego stóp rosną dęby wolności – pierwszy z nich zasadził „Nasz Premier”, „ojciec założyciel” wolnej Polski i wybitny katolicki intelektualista - Tadeusz Mazowiecki. Z samego kopca widok rozciąga się na północny zachód – świetnie widać stąd lądujące na Balicach samoloty. Na wschód widać sąsiednie wzgórze Sikornik i kopiec Kościuszki.
Pięć kopców. I miasto obejrzane z każdej strony. Polecam tak właśnie pokazywać Kraków odwiedzającym Was znajomym z innych grodów. Po takim rajdzie, kompletnie wyczerpani, przerażeni tym co może przynieść dzień następny, co prędzej chcą spierdzielać do domu i nie siedzą niepotrzebnie na głowie.
Howgh