Wakacyjne lektury... Warunek - muszą być miłe, lekkie i przyjemne. Takie też kryterium przyjąłem wybierając książki na wakacje. A cóż zatem przyjemniejszego niż czytanie o strzelaniu do Niemców i - tu dodatkowy bonus - jednocześnie do faszystów... Melchior Wańkowicz "Hubalczycy" to lektura pierwsza, spełniająca to kryterium w pełni.
Dalej równie lekko: najnowszy Piotr Zychowicz "Żydzi". Zapowiadana jako coś mocno kontrowersyjnego, a wydaje się zupełnie spokojna i wyważona w ...sądach, mimo że autor jest zdeklarowanym narodowcem. Niestety jednym z nielicznych którzy zasługują na szacunek.
Odświeżyłem też w łepetynie czytane kiedyś "MW" Łysiaka. Jak zawsze pyszne.
Skoro wakacje, to obejść się bez reportażu nie sposób: na kanwie narodowych masturbacji o zagrożeniu Islamem w Polsce postanowiłem poczytać o rewolucji w Iranie. Nr 4 to "Szachinszach" Kapuścińskiego.
I na koniec biografia: tym razem fanatyk województwa Wielkopolskiego Marek Rezler w opowieści o legendarnym generale Legionów, którego nazwisko trafiło do Hymnu: "Jan Henryk Dąbrowski".
Tyle. Pięć. Ni mało ni dużo. Ale więcej niż średnia.
A Wy? Co czytaliście ciekawego w lipcu?
Dalej równie lekko: najnowszy Piotr Zychowicz "Żydzi". Zapowiadana jako coś mocno kontrowersyjnego, a wydaje się zupełnie spokojna i wyważona w ...sądach, mimo że autor jest zdeklarowanym narodowcem. Niestety jednym z nielicznych którzy zasługują na szacunek.
Odświeżyłem też w łepetynie czytane kiedyś "MW" Łysiaka. Jak zawsze pyszne.
Skoro wakacje, to obejść się bez reportażu nie sposób: na kanwie narodowych masturbacji o zagrożeniu Islamem w Polsce postanowiłem poczytać o rewolucji w Iranie. Nr 4 to "Szachinszach" Kapuścińskiego.
I na koniec biografia: tym razem fanatyk województwa Wielkopolskiego Marek Rezler w opowieści o legendarnym generale Legionów, którego nazwisko trafiło do Hymnu: "Jan Henryk Dąbrowski".
Tyle. Pięć. Ni mało ni dużo. Ale więcej niż średnia.
A Wy? Co czytaliście ciekawego w lipcu?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz