Rankiem,
po śniadaniu uregulowałem opłatę z najdroższy apartament w pensjonacie Wrzos.
Astronomiczna suma 60zł za osobę + 4 zł opłaty klimatycznej (naliczanej ze
względu na niedalekie Czechy i ich pole siłowe) nie powaliła mnie. Dostałem ze
stolicy spory zastrzyk gotówki, który rząd uzyskał zaoszczędzając na podwyżkach
dla emerytów. Odpaliłem silnik mojego auta-amfibii i wyruszyłem na północ
przez Kłodzko i Niemczę gdzie polscy wojowie Bolesława spuścili niegdyś Niemcom solidny
wp…ol. Kierunek: Wrocław.
Wrocław…
Stolica Dolnego Śląska. Żyje tu ponad 635 tysięcy tubylców z plemienia Dolnych
Ślężan. Dwoje z nich jest moimi przestępcami. Miasto jest zbudowane na
przecięciu dwóch szlaków – Bursztynowego (muszelkowego) oraz Via Regia – szlaku
handlowego ciągnącego się przez całą Europę z Hiszpanii aż po Rosję. Gdy osiem
wieków temu Mongołowie Dżingis Chana lecieli na Legnicę aby spuścić nam srogi
wp…ol, ominęli Wrocław ponieważ na niebie pojawiło się jakieś dziwne zjawisko.
Jak myślę był to charakterystyczny kształt chmury w kształcie genitaliów, który
mnie również udało się swego czasu sfotografować, a który dla Tatarów
jest przerażający. 300 lat temu ostatecznie stare słowiańskie miasto dostało się w
szpony naszych sąsiadów zza Odry z trupimi główkami na czapkach… Odzyskaliśmy
je dopiero 70 lat temu i odtąd trzymamy je mocno.
Moim
kontaktem we Wrocławiu był doktor X, a lokal kontaktowy umiejscowiony był w południowej
dzielnicy miasta. U niego uzyskałem informację, że poszukiwana przeze mnie
dwójka przestępców ma umówione spotkanie w rotundzie Panoramy Racławickiej.
Jakże perfidnie.
A więc
to tam. Przy najsłynniejszym obrazie batalistycznym na świecie, o którym sam
cysorz Franciszek Józef powiedział: „O kur… Imponujące.” Tam zakończy się
wreszcie moje śledztwo…
Jak mówi
stare polskie przysłowie – gdy jednocześnie zaatakują nas Niemcy i Ruscy,
powinniśmy najpierw bić Niemców, ponieważ: najpierw obowiązek, później
przyjemność. Obraz przedstawiający jak nasi biją Rusów pod Racławicami wbija w
dumę każdego Polaka. A nad wszystkim wielki i wspaniały, ekskomunikowany przez
papieża, jedyny, wielki i wspaniały Naczelnik w historii Polski (to znaczy do
niedawna jedyny, bo mamy już kolejnego). Kościuszko. W chłopskiej sukmanie. Nam
Krakusom szczególnie bliski, u nas wszak na Rynku składał przysięgę, u nas na
Sikorniku jest Jego kopiec. Gdy Panoramę Racławicką przenoszono ze Lwowa,
sprytni przekupieni przez Wrocławian konduktorzy nie zatrzymali pociągu na dworcu w Krakowie i przelecieli jeno z gwizdem parowozu. Tak właśnie
Panorama trafiła do Wrocławia.
Bilet
kosztuje 30 zł. Dla Ruskich 30 Euro. Chyba że powiedzą: „Krym jest Tatarski”.
Czechom – na wszelki wypadek – wstęp wzbroniony. Aby namierzyć przestępców
musiałem wtopić się w tło. Jako zawodowy detektyw muszę być mistrzem kamuflażu.
Przebrany w chłopską sukmanę, trzymając postawioną na sztorc kosę, ustawiłem
się pod obrazem, na lewo od krzyża w miejscu gdzie kosynierzy szturmowali
ruskie armaty. Za moimi plecami Kościuszko wskazywał cel ataku. Stałem się
niewidoczny. Poczułem dreszcz i zapach krwi i prochu. Gdy jestem zbyt blisko
sceny batalistycznej zawsze tak reaguję. W ostatniej chwili powstrzymałem się
aby nie zakrzyknąć: "Wiwat Kościuszko! Śmierć Ruskim i biskupowi Massalskiemu!"
Nagle,
punktualnie o godzinie 16:00 w rotundzie pojawiła się krępa kobieca postać w
chuście na głowie i ciemnych okularach. Chwilę po niej pojawił się szczupły mężczyzna
w nienagannym garniturze i niemieckim hełmie z czasów II wojny światowej, spod
którego widać było modnie przycięte rude włosy. Obie tajemnicze postacie niby
przypadkiem oglądając Panoramę zbliżały się do siebie. Wreszcie stanęły ramię w
ramię tuż przede mną. Ujrzałem jak ich dłonie się złączyły i usłyszałem męski
namiętny szept … Zamarłem ze zgrozy. A więc prawda jest bardziej przerażająca
niż myślałem…
Byłem już martwy...
Męski
szept brzmiał znajomo dla każdego Polaka. Każdy Polak rozpoznawał od razu
charakterystyczne „r” wymawiane tym głosem… Każdy wiedział że dziadek tego
jegomościa służył w Wermachcie i stąd ten niemiecki hełm na jego rudej głowie… Każdy
wiedział, że jego aktualny dom jest w Brukseli. Ale najstraszniejsze było imię,
które męski szept wyjawił. Imię straszne i kojarzące się ze świstem mieczy
zakapturzonych postaci na bliskowschodnich pustyniach.
Szept
brzmiał:
- Do
khoćset… Angela… Iś libe diś.
Tak… A
więc to prawda. Angela i Donald mają potajemny romans. Polska i Niemcy. Nasz polski Donald,
postawiony przed strasznym dylematem niczym krakowska Wanda która skoczyła 3
kilometry z kopca pod kombinatem do Wisły, ugiął się i oddał niemieckiej
zdobywczyni. Upojny łikend spędzony w Sudetach Środkowych, w Kudowej Zdroju
miał być tajemnicą. Straszną tajemnicą. Niestety zgubiła ich niefrasobliwość.
Podczas baraszkowania w męskiej ubikacji popełnili śmiertelny błąd. W miłosnym
uniesieniu jedno z nich napisało na ścianie: Andrzej Dupa…
I to ich
zgubiło…
Tajemnica była rozwiązana.
Opuszczałem
Wrocław z mieszanymi uczuciami. Komplet zebranych przeze mnie dowodów zgubiłem
co prawda od razu - wypadł mi już na pierwszych bramkach na A4, ale
postanowiłem, że sprawę przekażę werbalnie bezpośrednio do ogólnopolskiej telewizji
ministra Kurskiego, czyli do Kurwizji oraz do samego Adama Michnika, a sam
ulotnię się do jednego z egzotycznych krajów – prawdopodobnie na Słowację.
Muszę zniknąć na jakiś czas. Nie jestem bezpieczny. Jestem jedynym posiadaczem
tajemnicy Donalda i Angeli i jej ciężar mnie przytłacza. Ciężar tajemnicy. Nie
Angeli. Jadąc autostradą na wschód nerwowo spoglądałem w lusterko wsteczne.
Nagle… W
lusterku ujrzałem za sobą czeską Skodę z dwoma osobami na pokładzie. Po
skafandrach zorientowałem się że to Czesi – nie mogą oni za długo oddychać poza
swoim krajem a u nas w Polsce nie ma winietek. Zza szyby skafandra rozpoznałem
twarz jednego z nich. To Cypisek, zawodowy zabójca czeskiego wywiadu… A więc
rozpoczyna się gra o życie. Jestem gotowy.
Ale to
już całkiem inna historia…
KONIEC
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz